Co do tykwy, to moje picie yerby odbywa się mniej więcej w taki sposób, że najczęściej zanim zalanie zdąży wystygnąć, to już go nie ma i dolewam kolejną porcję wody (choć to może być nieco mylące, dlatego, że po pierwsze tykwa ma pojemność ok. 200ml, a po drugie ponieważ lubię mocne smaki, suszu sypię w granicach nawet 3/4 pojemności tykwy więc miejsca na wodę też zbyt wiele nie ma).
Co do termosu, to trzyma temperaturę wody wystarczająco dobrze (mówię o tym moim). Do tego stopnia dobrze, że często w domu, gdy wymieniam susz w PaloSanto (bo maleńkie jest i po przelaniu pół litra wody często smak znika), to pierwsze zalanie spokojnie robię z termosu. Woda na "dzień dobry" ma ok. 80 stopni, po kilku godzinach nieco spada, ale mniej więcej 75 to też niezły wynik).
Pewnie, że można bez termosu, ale mówiąc szczerze w tej chwili sobie tego nie wyobrażam

Zresztą nie tylko ja... Ostatnio nie zabrałem yerby do pracy i koleżanka przychodząc do mnie stwierdziła, że czegoś jej na moim biurku brakuje