No to pierwsze chimarrao mam za sobą. Właściwie jeszcze nie do końca, bo chyba jeszcze z jedno zalanie sobie zrobię, ale pewne wnioski już mogę artykułować.
Do "wyprodukowania" chimarrao użyłem:
1. sprzętu, czyli poronga i bombilli Redondo (na
zdjęciu),
2. Laranjeiras Chimarrao.
Przygotowanie zgodnie z instrukcją (patrz pierwszy post + filmiki z youtube'a).
Wnioski:
1. Laranjeiras jest koszmarnie pylista. Canarias, czy Campeon w porównaniu z tym, praktycznie nie zawierają pyłu. Tutaj jest w zasadzie chyba sam pył

2. Przygotowanie chimarrao nie jest wcale takie proste, jakby się mogło wydawać. Szczególnie ułożenie bombilli (a Redondo z okrągłym sitkiem ok. 4 cm średnicy przecież do chimarrao jest chyba odpowiednia), tak, aby się nie zapchała i tak aby nie najeść się pyłu.
3. Niestety pyłu się nieco najadłem i w trakcie siorbania musiałem nieco korygować położenie bomby.
A co do smaku, to muszę powiedzieć, że było to bardzo ciekawe doznanie. Laranjeiras smakuje zupełnie inaczej niż wszystko, co do tej pory piłem.
Jutro kolejna "lekcja" robienia chimarrao. Mam nadzieję, że pójdzie trochę lepiej.