|
|
|
#1 (permalink) |
|
Senior Member
Wódz Siorbaków
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Wrocław
Postów: 225
|
Nie chodzi mi co prawda o sam mechaniczny fakt zalewania ale o sposoby na dolewki
Jak rozumieć to ze yerbe można zalewać 5 czy tam 6 razy (to ile nie ważne teraz), znaczy to ze po zrobieniu i wysiorbaniu pierwszej zalewamy tyle razy do pełna? Pytam, bo np. Cejrowski i Pawlikowska promują sposób picia polegający na tym, żeby dolewać za każdym razem tyle wody żeby wystarczyło na 2 łyki, wiec jak takie coś ma się do ilości zalań? |
|
|
|
|
|
#2 (permalink) |
|
Senior Member
Wódz Siorbaków
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Gdańsk
Postów: 402
|
trudno powiedziec
napewno zależy od pojemności naczynia... jak masz 150ml to tak czy siak dolejesz na dwa łyki ja mam ok 500ml i jakbym miał zalewać na te dwa łyki to bym zwariował poza tym zalewasz do tej pory do której czujesz smak no i dotąd kiedy Ci się podoba podsumowując rób tak jak chcesz i czujesz (rany jakie ja frazesy prawie) |
|
|
|
|
|
#3 (permalink) |
|
Senior Member
Wódz Siorbaków
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Wrocław
Postów: 245
|
Ja dolewam wody do pełna (mam naczynie ok 150 ml)
Nie ma znaczenia czy dolewasz do pełna czy 3/4 ważne żeby nie zostawiać wody w naczyniu i wlać tyle ile jest się w stanie na raz wypić. Polecam nalać do pełna no chyba, że masz litrowe naczynie |
|
|
|
|
|
#4 (permalink) |
|
Senior Member
Spirit of ILEX
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Strzelce Krajeńskie
Postów: 504
|
Powiem tak - jakoś nie chce mi się liczyć czy to 5 czy 8 dolewka. Sypię gdzieś między 2/3 a 3/4 suszu, a wody tyle ile się jeszcze zmieści (fakt, że pierwsze łyki to taka prawdziwa siekiera). Potem piję, dolewam, piję, dolewam i tak do czasu, kiedy z yerby wypłucze się ostatni smaczek. Jedyny problem jaki mam, to mój termos, który niestety nie utrzymuje temperatury tak długo, jakbym chciał. Stąd w pracy kilka dolewek to już nie mate, ale jeszcze nie terere
|
|
|
|
|
|
#5 (permalink) |
|
Senior Member
giga siorbak
Zarejestrowany: Jun 2008
Skąd: óć
Postów: 107
|
Nie wiem czy zwróciliście uwagę, ale mate zalane chłodniejszą wodą i po kilku zalewkach jakby 'siada'. Pył i drobiazgi spadają na dno, na górze zostają patyczki. No to zalewam zwykle właśnie do tego momentu, kiedy już przestaje to mieć sens. Zwykle wychodzi jakoś 6-8x i to właśnie ten smak prawie czystej wody. Na początku tworzy mi się na wierzchu warstwa i później tam zostaje, dolewam przez dziurkę po środku tak żeby wypłukać bombillę (czasem się zapycha), ziele idzie do góry i znowu daje się pić.
__________________
"Nie sztuka potknąć się niosąc dzban wina. Sztuką jest wypić wino, dopiero później się potknąć". |
|
|
|
|
|
#6 (permalink) | |
|
Senior Member
Spirit of ILEX
Zarejestrowany: Mar 2008
Skąd: Poznań
Postów: 976
|
Cytat:
Nie wiem, w jaki sposób pije pani Beata, ale jeśli chodzi o pana Wojtka, to zwróć uwagę na jedną rzecz; używa On zazwyczaj bardzo małego naczynka PS, pojemności (tak na moje oko) 120-150 ml. Poza tym - sypie sporo yerby, tak więc według mnie jedno Jego zalanie - to są właśnie dwa średniej wielkości łyki. Tak więc chyba nie ma tu sprzeczności; można zalewać naczynie do pełna (jeśli jest małe), co starcza na dwa łyki (jeśli są duże Ja osobiście używam nieco większych naczyń z tykwy, więc zwykle zalewam do pełna, bacząc, by poziom nie sięgał wiroli (bo wtedy wilgoć włazi pod nią i tykwa może zacząć pleśnieć od góry). Potem siorbię powoli, aż się nie skończy, co w moim przypadki daje jakieś trzy podejścia po dwa tęgie łyki. Yerba musi mieć według mnie czas, aby oddać wodzie swoje drogocenne składniki, więc nie ma się co spieszyć z piciem |
|
|
|
|
|
|
#7 (permalink) |
|
Senior Member
Wódz Siorbaków
Zarejestrowany: Nov 2008
Postów: 301
|
Ja zawsze przygotowuje sobie wode w litrowym termosie.. i dolewam tak, jak mi akurat pasuje.. czasami zalewam dopiero jak juz nie ma wody w naczynku, a czasami dolewam mimo, ze jeszcze calego materka nie oproznilem (kiedy pije powolutku, a nie chce zeby mi yerba ostygla za bardzo).. dolewam do pelna.. i jest to troszke wiecej niz 2 lyki
|
|
|
|
|
|
#8 (permalink) |
|
Senior Member
Wódz Siorbaków
Zarejestrowany: Dec 2008
Skąd: Szczecin
Postów: 451
|
Wydaje mi się Macieju, że zalewając poniżej wiroli, i tak nie unikniesz wilgocią pod nią. Woda w pewnych warunkach potrafi podsiąkać. Akurat w tykwie są dobre warunki do tego, a to wynika z kapilarnej struktury jej wnętrza. Poza tym podczas mycia dostaje się tam ta wszędobylska woda.
Dobrze, że dbasz o naczynko, chwali się Tak się właśnie zastanawiam, bo w sumie niedawno zacząłem regularne picie mate z tego typu sprzętu... jak długo może służyć taka tykwa? Czy mate ją w jakiś sposób konserwuje? Pozdrawiam |
|
|
|
|
|
#9 (permalink) | |
|
Senior Member
Spirit of ILEX
Zarejestrowany: Mar 2008
Skąd: Poznań
Postów: 976
|
Cytat:
Teraz mam cztery (jedną porongo) i jakichś widocznych śladów eksploatacji nie ma... |
|
|
|
|
|
|
#10 (permalink) |
|
Senior Member
Wódz Siorbaków
Zarejestrowany: Dec 2008
Skąd: Szczecin
Postów: 451
|
Rok eksploatacji tykwy to w sumie nie tak mało
Pozdrawiam |
|
|
|