Yerba Mate Forum | Yerba Mate Sklep| Yerba Mate Blog| | twitter yerbamatka

Wróć   Yerba Mate Forum - Sklep i Forum Yerba Mate - Najniższe Ceny! > Main Category > Main Forum

Yerba Mate

Main Forum

Main Forum Description

Odpowiedz
 
LinkBack (1) Narzędzia wątku Wygląd
stare 21-09-07, 11:18   #31 (permalink)
Senior Member
 
Avatar Miria
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Skąd: Białystok
Postów: 277
Domyślnie

Z tą religią to różne są interpretacje. Bardziej skłaniam się ku wersji, iż człowiek potrzebuje Boga, żeby nie być całkowicie odpowiedzialnym za swoje życie. Bo to w sumie fascynujące zjawisko, jeśli rzeczywiście Bóg to wymysł. Ludzie sobie wymyślili zjawisko nadprzyrodzone i uznali zwierzchność nad sobą. Tak przynajmniej mają na kogo zwalić część winy.
Ewentualnie można być hipokrytą jak Pascal i na wszelki wypadek wierzyć, bo jakby co, to i tak się nic nie traci.

Tylko się potem może okazać, że to na przykład muzułmanie mieli rację.
__________________
...una buena onda...
Miria jest nieaktywny  
Digg this Post!Add Post to del.icio.usBookmark Post in TechnoratiFurl this Post!
Odpowiedź z Cytatem
stare 21-09-07, 15:33   #32 (permalink)
Junior Member
 
Zarejestrowany: Sep 2007
Skąd: KrK
Postów: 15
Domyślnie

A wypowiem się ja...
Osobiście jestem Chrześcijaninem i Katolikiem i dobrze mi z tym. No może, moja postawa chrześcijańska nie jest wzorowa, ostatnio nawet się lekko zapuściłem i do ascety mi daleko. Ogólnie od paru lat jestem trochę rozbity psychicznie, gdzieś zagubiła się ta moja dziecięca ciekawość, chęć odkrywania nowych rzeczy. Ale ale... wystarczyło spojrzeć raz do Biblii. Otworzyłem sobie zupełnie losowo Ewangelię i czytając od razu znalazłem słowa pasujące do mojego stanu umysłu. Czułem się zupełnie jakby te zapisane tysiące lat temu wersy były skierowane do mnie osobiście. Niezwykłe przeżycie. Biblię polecam bez względu na poglądy.
Tematyka medytacji, czy LD (lucid dreams = świadome śnienie) też nie jest mi obca, ale jednak za mało we mnie samozaparcia, aby zgłębiać ich tajniki. Zacząłem szukać szybszych i nie wymagajacych pracy rozwiązań. Teraz czekam na natchnienie do wznowienia praktyk. Sprawa z LD miała się tak, że przeżyłem po około miesiącu intensywnych ćwiczeń bardzo realistyczny świadomy sen i nie wiem co się później stało. Chyba podświadomie moja ciekawość tym fenomenem została zaspokojona i w ten sposób przerwałem ćwiczenia, a szkoda, bo zaprzepaściłem miesiąc pracy. Chociaż z drugiej strony to jedyne LD mam w pamięci do dnia dzisiejszego, mimo upływu paru lat. To niezwykłe, być w przestrzeni tak realnej jak ta codzienna, ale mieć na nią pełny wpływ, móc kreować każdy jej element.
A ty Bonq nie przejmuj się. Na pewno śnisz każdej nocy, tylko nie skupiasz uwagi na swoich snach. Człowiek, który by nie śnił, po prostu by zmarł, albo oszalał. To sny zapewniają psychiczną równowagę. Nie musisz zagłębiać się w jakieś skomplikowane techniki. Wystarczy, że będziesz przed snem powtarzał sobie, że tym razem na pewno zapamiętasz swój sen. Wystarczy, że będziesz więcej myslał o swoim "nocnym życiu" a sugestia podziała. Możesz też notować, choćby skrótowo swoje senne wspomnienia, a zobaczysz, że staną się one wyraźniejsze i lepiej zapamiętywalne przez ciebie.

Pozdrawiam nocnych podróżników
pepek jest nieaktywny  
Digg this Post!Add Post to del.icio.usBookmark Post in TechnoratiFurl this Post!
Odpowiedź z Cytatem
stare 21-09-07, 17:00   #33 (permalink)
Senior Member
Spirit of ILEX
 
Avatar BonQ
 
Zarejestrowany: Jul 2007
Skąd: DeTRoit / Żmigród
Postów: 533
Domyślnie

tak czytam...daleko od chrześcijaństwa do katolicyzmu...osobiście należę do kościoła katolickiego bez mojej zgody...pewnie myślicie dlaczego ?
a wiec chrzest skazuje nas na bycie chrześcijanami i automatycznie jesteśmy członkami kościoła katolickiego.
jestem zdania, że człowiek powinien być chrzczony w wieku kiedy staję się dorosły. załóżmy że ma 18 lat. a nie że nieświadomie jest przyłączany do wspólnoty kościoła. dobrze to rozwiązał kościół zielonoświątkowy gdzie jego członkowie po ukończeniu 18 roku życia decydują czy mają zamiar dalej należeć do tej wspólnoty czy też nie, wtedy dopiero odbywa się chrzest. grzech pierworodny...jaki grzech ? czy jak ktoś się świadomie ochrzci w wieku 18 lat to znaczy ze jest gorszym katolikiem?
co więcej uważam że kto chociaż raz porządanie postudiuje biblie napewno nie zgodzi się z doktrynami kościoła katolickiego.
celibat ?
po co komu celibat?
biblia mówi wstrzemięźliwości a nie o celibacie wśród duchownych. dlatego w kościele protestanckim lub w prawosławnym duchownym może zostać osoba zamężna bądź żonata, a nie jak u nas zero sexu,zero...i tutaj znowu bzdura
biblia mówi o prezkazywaniu życia, swojego materiału genetycznego a ni o kiszeniu nasienia w jajkach i biciu konika na salkach koło plebanii. z resztą celibat w kościele katolicki został wprowadzony w średniowieczu. dlaczego? nie sprawy czystości duchowej lecz sprawy czysto materialne. jak wiemy kościół w okresie średniowiecza to silna instytucja, państwo w państwie. jak wiemy o urzędy kościelne ubiegano się ze względu na wysokie diety. dlatego jak taki ksiądz czy wyżej ułożony miał kilku synków
albo i więcej to obstawiał nimi wolne urzędy. ze względu na nepotyzm w kościele świeccy aby móc obejmować stanowiska doprowadzili do wymuszenia w kościele katolickim na wprowadzenie celibatu

takie małe zainteresowanie historią kościoła
pozdrawiam
__________________
"[...]poznasz głupiego po czynach jego[...]" Forrest Gump
Winston Groom "Forrest Gump"
www.yerbamarket.com
BonQ jest nieaktywny  
Digg this Post!Add Post to del.icio.usBookmark Post in TechnoratiFurl this Post!
Odpowiedź z Cytatem
stare 21-09-07, 17:16   #34 (permalink)
Junior Member
 
Zarejestrowany: Sep 2007
Skąd: KrK
Postów: 15
Domyślnie

Jest w tym dużo prawdy, co jednak nie przeszkadza mi należeć do tej wspólnoty - oczywiście nie bezkrytycznie.
pepek jest nieaktywny  
Digg this Post!Add Post to del.icio.usBookmark Post in TechnoratiFurl this Post!
Odpowiedź z Cytatem
stare 21-09-07, 20:56   #35 (permalink)
Junior Member
 
Avatar NalesnikLD
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Skąd: Bielsko-Biała
Postów: 9
Domyślnie

Cytat:
Napisał BonQ
jest jakaś recepta na to aby wiecej śniC ??

Tak. nalezy prowadzić dziennik snów (zapisywać codziennie rano swoje sny. nie wiem na jakiej zasadzie to działa, ale powoduje że sny stają się dłuższe i bardziej wyraziste. Ważny jest też sposób wstawania, wiele snów nie pamiętamy z powodu amnezji marzenia sennego. gdy się zrywamy i od razu wkraczamy do rzeczywistości cały sen znika jak pękająca bańka mydlana. najlepiej chwilkę poleżeć nie otwierając oczu, starać przypomnieć sobie sen.
NalesnikLD jest nieaktywny  
Digg this Post!Add Post to del.icio.usBookmark Post in TechnoratiFurl this Post!
Odpowiedź z Cytatem
stare 22-09-07, 11:30   #36 (permalink)
Junior Member
 
Zarejestrowany: Sep 2007
Skąd: KrK
Postów: 15
Domyślnie

Można też posłużyć się środkami roślinnymi. Zielem które ja stosowałem jest Calea Zacatechichi, czyli popularny Dream Herb. Ziela tego nie należy brać za jakiś narkotyk, żadnej "fazy" po tym nie ma. Za to wpływa na sny. Są znacznie żywsze, dłuższe i złożone. To znaczy, nie ma tego wrażenia, że coś nam się śni i nagle urywa, a kolejny sen dotyczy czegoś zupełnie innego. Tworzy nam się długa, wielowątkowa historia. Ponadto to działanie jest zdecydowanie widoczne. Nie ma mowy o efekcie placebo. Ale ostrzegam, herbatka z Calea była najbardziej gorzką rzeczą jaką w życiu piłem... żekłbym niewyobrażalnie gorzką!!!
pepek jest nieaktywny  
Digg this Post!Add Post to del.icio.usBookmark Post in TechnoratiFurl this Post!
Odpowiedź z Cytatem
stare 22-09-07, 11:47   #37 (permalink)
Senior Member
 
Avatar Miria
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Skąd: Białystok
Postów: 277
Domyślnie

Mimo wszystko proponowałabym oddzielny temat, bo się robi straszny bałagan i się naprawdę gubię. :P

A teraz wracając do snów. Po co wam większa ilość snów? Parę lat temu musiałam brać leki, żeby tych snów nie mieć, bo śniłam w technicolorze i z dźwiękiem przestrzennym powieści w odcinkach, które pamiętałam. Co więcej, na przykład odczuwałam ból, który był tworem mojego mózgu. I nie tylko ból. To było wykańczające dla organizmu, bo po pewnym czasie nie odpoczywałam w czasie snu i wstawałam bardziej zmęczona niż się kładłam.
A tego tak po prostu nie można zatrzymać...
__________________
...una buena onda...
Miria jest nieaktywny  
Digg this Post!Add Post to del.icio.usBookmark Post in TechnoratiFurl this Post!
Odpowiedź z Cytatem
stare 22-09-07, 12:02   #38 (permalink)
Junior Member
 
Avatar NalesnikLD
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Skąd: Bielsko-Biała
Postów: 9
Domyślnie

zgadzam sie że można by z tego utworzyć osobny temat. Celei nie stosowałem, ale co do gorzkości, to jest też odmiana słodka.

Miria - zapewne nie lubiłaś tych snów, nie chciałaś ich. W przypadku gdy lubimy śnić, gdy są one dla nas przyjemne, gdy przynosi nam to radość i satysfakcje, to (przynajmniej w moim przypadku) nawet długie, bardzo zywe i wymagające wysiłku sny, nie meczyły mnie i wręcz przeciwnie, po obudzeniu czółem się bardziej wypocęty niż po nocy z jakiś mało wyraźnym snem.
NalesnikLD jest nieaktywny  
Digg this Post!Add Post to del.icio.usBookmark Post in TechnoratiFurl this Post!
Odpowiedź z Cytatem
stare 22-09-07, 12:07   #39 (permalink)
Senior Member
 
Avatar Miria
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Skąd: Białystok
Postów: 277
Domyślnie

Na początku rzeczywiście miałam z tego niesamowitą radochę, ale po pewnym czasie to zaczęło bardzo męczyć. Większość snów była przyjemna, nie mówią o koszmarach. W pewnym momencie doszłam do takiego etapu, że potrafiłam się zbudzić w połowie snu, pójść do toalety, wrócić i śnić dalej od momentu, w którym przerwałam. I bardzo to lubiłam. Tylko po roku ja w ogóle przestałam wypoczywać w trakcie snu. A to jest nieszczególnie korzystne dla organizmu.
Teraz nie śnię prawie wcale, ale przynajmniej budzę się wypoczęta i jestem w stanie myśleć o czymś więcej niż tylko o odpoczynku.
__________________
...una buena onda...
Miria jest nieaktywny  
Digg this Post!Add Post to del.icio.usBookmark Post in TechnoratiFurl this Post!
Odpowiedź z Cytatem
stare 24-09-07, 03:07   #40 (permalink)
Rzempek Johnny Bonanza
Guest
 
Postów: n/a
Domyślnie

Ja jako dziecko miałem bardzo fajne stany które niestety z dojrzewaniem minęły bezpowrotnie. W te stany wprowadzałem się świadomie, to była taka moja zabawa. Polegało to na tym że kładłem się na wznak na łóżku, luźno i...po chwili przychodził stan w którym fizycznie odczuwałem poruszenie i lot. Czułem jak odrywam się od tego łóżka i szybuje gdzieś swobodnie, jakaś siła niesie moje ciało w przestrzeni. Jednoczesnie byłem świadomy że leżę na łózku. Bardzo to lubiłem ale odeszło z wiekiem. Co do wiary. Cóz, ja wierzę, wierzę ale po swojemu. Jest to zapewne wynik moich przemysleń wynikłych z czytania biblii, z czytania książek o buddyzmie tybetańskim (zresztą dzięki Globalowi i jeszcze takiemu Mańkowi, bo my się znamy już, ha,ha albo jeszcze dłużej), z zgłębiania odkryć nauki i wreszcie z własnych osobistych przeżyć. Wyłania mi się obraz boga, ale nie jako faceta z siwą brodą który machnął różdżką i powstał świat, machnął drugi raz i stworzył Adama itd. Bóg to dla mnie raczej jakiś absolut. To po prostu istota życia, samo zycie które jest czystą miłością. Musi takie być. Gdyby nie było tylko czystą milością, zrobiłoby sobie w końcu krzywdę, bo powstałby w końcu jakiś dylemat, jakiś konflikt, jakies pytanie. Tak mamy my ludzie. Według religii chrześcijańskiej stworzeni na obraz i podobieństwo boga. Czyli że potrafimy jak on kochać. Ale jednak nie jestesmy doskonali (bo wtedy sami stalibysmy się bogiem) i dlatego oprócz miłości jest też i nienawiść. Jesli wg katolików będziemy zyli w zgodzie z przykazaniami, a wg buddyzmu będziemy poprzez medytację dązyć do wyzwolenia umysłu to mamy szansę zjednoczyć się ze stwórcą, dostapić oświecenia, stać się jednym z absolutem. Dla mnie bóg to właśnie absolut, siła życiowa która jest poza. Poza dobrem i złem, nieuwikłana w tą jak to buddyzm nazywa - karmę. W katolicyzmie jest to wstąpienie do raju, w buddyzmie wyzwolenie się z karmy, czyli najwiekszy ostateczny etap oświecenia. Wtedy przestajemy być Kowalskim czy malinowskim. Wtedy mamy wolną świadomość tego że tak naprawdę jestesmy wszystkim i niczym, jestesmy jednym. Możemy zejść na ziemię i narodzić się jako Iksiński a możemy pozostawać zanurzeni w nicości (słowo wydaje się straszne ale rozumiem je inaczej, jako słodką nicość, jako coś podobnego do stanów jakie opisywałem z dzieciństwa)albo jak to nazywa religia chrzescijanska, siedzieć sobie miło w raju. Mi się wydaje że we wszystkich religiach-filozofiach jakby ich nie nazywać, chodzi o to samo, że to wywodzi się z jednego pnia. Tyle ze na wschodzie kiedyś kwitła cywilizacja dużo bardziej intelektualnie rozwinięta i tam mógł się rozwinąć buddyzm, ludzie byli bardziej przygotowani do medytacji, do trudu jaki trzeba ponieść aby dostapić "raju". Na terenach europejskich była dzicz, lud prosty i prymitywny, który nic by z tego nie zrozumiał. Dla nich jedynym wyjściem aby zaszczepić w nich jakieś wartości, aby nauczać ich odrózniać dobro od zła było stworzenie im dziesięciu przykazań, prostych, zrozumiałych i uniwersalnych. I żeby zostały powaznie przyjęte i ludzie próbowali wg nich zyć (inaczej dawnobysmy się pozabijali)postraszono ich piekłem za grzeszenie i obiecano raj za dobre sprawowanie. Religia katolicka była chyba najbardziej modyfikowaną i naginaną do potrzeb panujących na górze kościoła religią. Niestety. I jest ona potrzebna. Duzo jest prostych ludzi, którzy nic by nie skumali z buddyzmu, nie mówiąc już o medytacji. Ale oni też czują i potrzebny im jest moralny drogowskaz. Takim jest 10 przykazań na przykład. Żarliwa modlitwa, płynąca naprawdę z serca i wiary, zaufania, też jest wg mnie rodzajem medytacji, tyle ze może nieświadomym tak. Myslę że warto dążyć do oświecenia bo to pozwoli być szczęśliwym, być świadomym i nie bać się smierci, bo doznając oświecenia doznamy pewności że smierci nie ma. Że jest jakies przejście. Akurat to że mamy duszę to u mnie jest nie kwestia wiary a pewnik. Po prostu miałem kiedyś kontakty z duchami, a kimże one są jak nie duszą. Nawet geneza słowa ta sama. Inna sprawa to to czy po "śmierci" zachowujemy swiadomość tego kim bylismy czy nie. Może być tak że duchy są na początku, czyli że jest to ta energia zyciowa która po smierci ma jeszcze jakiś czas świadomość i wtedy mozna ją wywołać (wywoływanie duchów) a po jakimś czasie ona się rozprasza, jak pył kosmiczny i łączy się z absolutem. Oświecenie się za zycia ziemskiego ma o tyle wielki sens, że umierając mamy świadomość, mamy nie wiarę a pewność że będziemy dalej istnieć, niekoniecznie jako Kowalski czy Malinowska, bo nie będziemy już do tego przywiązani, ale jako istota żywa. W wierze katolickiej niestety nie osiągamy pewnika, tutaj pozostaje jedynie wiara że będzie cacy. I dlatego tak bardzo boimy się smierci. Nie potrafimy zrozumieć że nie będzie już nas jako pana X czy pani Y. Jestesmy tak przywiązani do swojej osoby że panicznie boimy się ją utracić bo wydaje nam się że jak ta świadomośc bycia konkretną osobą zniknie to nie będzie nic. Buddyzm jest o tyle dobry że daje nam szansę za zycia pozbyć się tego strachu. Ale jest to szansa dla wytrwałych. medytacja jest dużo trudniejsza niż modlitwa, więc o czym tu mówić. Katolikom się nie chce wstać rano w niedzielę do kościoła, co przeciez nie wymaga jakiegoś wysiłku umysłowego wielkiego, bo są leniwi, a co dopiero medytować. Ale i biblia mówi: szukajcie a znajdziecie. I ja tak myslę. Ci którzy sa wytrwali i chcą, ci osiągną cel, harmonię i pozbędą się strachu przed "smiercią", a do tego to zycie wykozystają radosniej, kazdy dzień, każdą minutę, bo będą świadomi tego kim-czym są. Myslę że to jest tak że jestesmy uwikłani w mandalę, w przeciwności, dobro-zło, grube-chude, szybkie-wolne, ciche-głośne, duże-małe, bieda-bogactwo, szczęście-nieszczęście, miłość-nienawiść i dopóki będziemy w to uwikłani to według katolicyzmu nie wejdziemy do nieba, a jedynie do czyśćca lub piekła jeśli bardzo nagrzeszymy. Wg buddyzmu będziemy się odradzać dopóki nie wyzwolimy się z karmy. A jak wyzwolimy się z tych przeciwności to wejdziemy poza nie. W czymś one sa zanurzone przecież i właśnie w to coś wchodzimy, w absolut, miejsce gdzie nie ma przeciwności, gdzie nie ma dobra ani zła, gdzie to jest po prostu nie potrzebne. Jest świadomość bytu i mam nadzieję radość, bo tak jak zło samo nie może istnieć bez miłości, bo by sie po prostu samo w końcu zjadło, tak miłość czysta może istnieć bez zła. I to według mnie jest bóg. Bóg to życie, to miłość i może być wszędzie, w kosmosie, w Twoim nosie, w krześle, kamieniu, fusach od herbaty, nie ma granic. No cóż, wiem że bredzę ale taki właśnie jest mój bóg
 
Digg this Post!Add Post to del.icio.usBookmark Post in TechnoratiFurl this Post!
Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz

Bookmarks


LinkBacks (?)
LinkBack to this Thread: http://www.yerbaherba.pl/main-forum/230-religia-filozofia-ycia.html
Dodane przez For Type Data
Google INTERIA.PL - szukaj: filozofia życie This thread Refback 07-06-09 21:32

Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Wyłączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Włączony


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 02:35.


Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2012, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.3.0
Spolszczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin
DD Green vBulletin style by Dion Dev

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38