A ja mam jeden rower, złożony przez mojego Brata, który pół-zawodowo jeździ w MTB. Ponieważ dojeżdżam nim czasami na ryby, jeżdżę też dla kondycji, zdrowia i przyjemności - więc jest to maszyna mocna, choć niezbyt zrywna. Mój rekord
prędkości to 45 km/h (ale z małej górki nad Maltą i po asfalcie).
Ze dwa razy wybrałem się nim do miasta i zdecydowanie wolę jednak tramwaj; wygodniej się siedzi, mniej się człowiek męczy, a zapach ludzkiego potu jest mimo wszystko przyjemniejszy niż zapach spalin