Mysle ze jeszcze opijemy sie brazylijek z głebi Brazylii, ale la Mulata dla mnie to przede wszystkim niesamowita okładka uwielbiam ogladać taki towar na półce w polskich sklepach , chwała pijacym brazylijskie ervy la Mulata. Mam wrazenie że siorbnąć

la Mulate ocieram się o smak żurawiny , coś w tym jest. Poza tym Arek perkusita z którym gram w sekcji rytmicznej pewnego zaskakująco mało znanego zespołu,

wykazuje po La MUlacie nadzwyczajne talenty w szybkościach np. tremolo,