No co? Sępy miłości funkcjonują teraz normalnie w języku. To i kretowiska wspomnień może zaistnieją.
A jeśli chodzi o latynoskie piosenki...

Znam hiszpański i uwielbiam ich muzykę, jaka by nie była (to zboczenie), ale mam niesamowity ubaw, jak rzeczywiście słucham tego, o czym ci ludzie śpiewają... Humor poprawia z miejsca.