U mnie dzisiaj muzykę w domu otworzył Mesjasz G.F.HANDEL'A pod dyrygenturą L.Stokowskiego, wydane przez Deccę w 66 roku. Bardzo lubie to wykonanie

.
Potem leciał Robert Wyatt (dawniej pałker Soft Machine), a teraz zapuściłem takiego wynalazka co się zowie Lula Cortes & Ze Ramalho i płyta Paębiru. A jest to psychodeliczny folk z Brazylii, z 1975 roku. Fajne to to. Mocno rytmiczne etno tyle że "zakręcone"
Co będzie potem? zobaczymy.