Nie podejmuję się wyjaśnienia tego fenomenu, ale faktycznie coś w tym jest. Miałem już okazję oglądać maleńkie tykwy (tak na oko góra 100ml) w cenach od 40 do 60 złotych polskich

A co do yerby, to niestety w niektórych sklepach posiadających ów sypany specyfik, nikt nie ma pojęcia nie tylko o tym, jaki gatunek sprzedaje (ani nawet z jakiego kraju susz pochodzi), ale również nie wiedzą kompletnie co to takiego ta yerba jest. I traktują ją jako taką "zdrowotną herbatkę ziołową".