Pierwszy raz yerby
próbowałem wiele lat temu i była to La Oracion. Dokładnie nie pamiętam ale do zakupu namówił nas ktoś znajomy. Cierpka była i krzywiliśmy się z dziewczyną ale zmęczyliśmy w końcu 1kg opakowanie bo działanie było całkiem całkiem. Teraz zaopatruję się w yerbę właściwie tylko w yerbamarkecie, wybieram nie tak mocne w smaku gatunki a tę pierwszą wspominam z rozbawieniem i cierpkością w gardle (obrzydzenie to za duże słowo ale jak sobie przypomnę pierwsze siorbnięcie La Oracion to ciarki przechodzą)...