Nie no.. niech lepiej pośpi

skoro tak wcześnie trzeba wstać to ja bym sobie tuż obok łóżka zostawił czajnik elektryczny z wodą oraz zestawik z jakąś bardzo mocną yerbą już zasypaną wieczorem (ale nie zalaną). I gdy tylko następnego dnia rano budzik zadzwoni z jakieś pół godziny wcześniej to szybkie zaparzenie, zalanie, siorb i jesteś na nogach!
Pajarito mnie raz z rana tak ożywiło, że aż czacha parowała i patrzałki wychodziły na wierzch!