Oczywiście, że niektóre info trzeba przepuszczać między palcami (jak np. talibowie w klewkach xP) ale taka wizja mi się nie spodobała. Zresztą i tak teraz sobie dalej siorbię i nic nie wskazuje na to, że przestanę.
A co do tematu byłoby dobrze jakby ktoś przeprowadził porządne badania yerby, wskazał jej + i -. Tylko, że pewnie nie
prędko doczekamy się kogoś kto to zrobi. Mi się wydaje, że yerba zwiększa ryzyko zachorowań tak samo jak i inne gorące napoje ale nawet gdyby to i tak ma chyba więcej plusów np. wydaje mi się, że obniżyła ciśnienie ale nie mam dowodów. Tamte materiały podane wcześniej też nie są pewne. Każdy napój ma swoje ciemne strony np. herbata niby zdrowa a na opakowaniu nie podają, że herbata zawiera glin, który jest nieprzyswajalny przez organizm a sok z cytryny sprawia, że zmienia się w łatwo wchłaniany związek, powodujący zmiany w mózgu. Glinu człowiek nie wydala ile wypije tyle uzbiera przez całe życie a to prosta droga do Alzheimera.
Może to, że u mieszkańców Argentyny ryzyko zachorowań jest większe wcale nie wynika z picia Yerby. Może tamtejsi ludzie są genetycznie podatniejsi na raka ale za to odporniejsi na lżejsze choroby.
Pozostaje nam chyba pić i czekać.