Cytat:
Napisał global
Ten w kapsułkach KRKA łykałem parę lat temu - kopa dawał. Jednak lepiej "stukał" mnie bodymaks, a najbardziej koreańska nalewka z bazaru. Jednak przestrzegam przed przedawkowaniem, bo objawy są wyjątkowo wredne. Dosłownie wredne, bo człowiek staje się wredny, gniewny i przepełniony agresją. Do nego dochodzą jakieś wredne nerwobóle w głowie i inne syfy. Sam się o tym przekonałem... I przekonał się o tym podróżujący w latach '60 po Azji Ole Nydahl (obecnie nauczyciel buddyzmu tybetańskiego) - wypił duszkiem całą butlę preparatu żeńszeniowego i przykleiła się do niego wredna, demoniczna energia. Opisał to w książce "Moja droga do Lamów".
|
bodymax jeszcze nie probowalem, ale slyszalem ze najlepszy z apek, chociaz sie ceni, a nalewek nie kosztowalem, chociaz mandragora malutkiego kilonka mialem przyjemnosc, pycha, lubie ziolowe rzeczy. ciekawe czy te kawalki korzenia da sie zetrzec drobno i do herbatki dodac, ja pije taka z herbaciarni juz gotowa i fajnie dziala, jest to czarna herbata zenszeniowa i ma fajny oryginalny smak.
Lama Ole - ciekawa postac, pierwszy Lama zachodu, nie dziwie sie ze mial takie cos, zenszen jednak zachowuje sie jak roslina z fitohormonami, dziala dosc androgenicznie, cos jak roslinna stymulacja testosteronu, dlatego znalazl zastosowanie w tych sprawach, korzen zycia. tez sie dopalam ale naturalnie przez zbadane roslinki,
pozytywnie wspominam takze przygode z vilcacorą. tzn . koci pazur, natura dala nam tych roslinek co nie miara... lubie tez liscie ginko jezeli chodzi o "dopalacze" ja bym to okreslil, "pomagacze'

peace.