Teraz czeka nas robota najgorsza (na szczęście powoli zbliżamy się do końca...).
Przenosimy się zatem do pobliskiego zlewu, razem z naszą tykwą i łyżeczką do herbaty:

Tu uwaga dotyczące tego praktycznego narzędzia; najlepiej wybrać najstarszą łyżeczkę w naszym domu. Zazwyczaj na skutek mieszania nią herbaty zwykłej przez wiele, wiele lat, ma ona najbardziej ostre krawędzie. A te się przydadzą za chwilę.
A póki co - rzeczoną łyżeczką wydobywamy zawartość tykwy:

Jak widzicie, wyszło tego u mnie calkiem sporo, ale przyznam, że tykwa ma godny rozmiar...